Reklama
  • Czwartek, 11 grudnia 2014 (14:39)

    Czas honoru. Powstanie. Karolina Gorczyca o pracy na planie

Pamiętamy ją z roli pięknej jak malowanie modelki w „Miłości na wybiegu”. W „Czasie honoru” wciela się zaś w waleczną Rudą. Dla dobra filmu zniesie wszystko. Bez problemu dała się nawet... ubrudzić.

Reklama

Nadeszło powstanie. Ruda, z wytwornej elegantki, przeistoczyła się w umorusanego żołnierza z karabinem. Jak Pani się czuła w takim kostiumie?

– Jestem aktorką i zmiany wizerunku na potrzeby roli są dla mnie bardzo cenne. Czerpię z nich przyjemność, tym bardziej że sama często mam wpływ na to, jak powinna wyglądać moja postać.

Nie tylko żołnierze, ale całe walczące miasto przedstawione jest w serialu bardzo realistycznie. Choć jednak rzecz się dzieje w Warszawie, to zdjęcia powstawały z dala od niej…

– Większość scen kręciliśmy na Dolnym Śląsku, w Walimiu i Świebodzicach, gdzie znajdują się ruiny miasta idealne do scenografii wojennej.

Przygotowano ją z rozmachem, a przy tym z dbałością o każdy szczegół, toteż robiła ona na mnie ogromne wrażenie. Miałam poczucie przeniesienia w inny wymiar, dało mi to namiastkę tego, jak mogła wyglądać rzeczywistość podczas powstania.

Mimo ciężkich walk jego uczestnicy próbowali normalnie żyć, kłócili się, godzili, kochali. Zdaje się, że Rudej wpadł w oko przystojny „Wilk” (Adam Fidusiewicz), a Władek (Jan Wieczorkowski) poczuł się nieco zazdrosny…

– Powiedziałabym raczej, że to Ruda wpadła w oko „Wilkowi”. Dziewczyna ma do Władka żal, że zniknął z jej życia, że pochłania go walka, że jest idealistą, który bezgranicznie wierzy w zwycięstwo.

Ruda z kolei ma wątpliwości co do słuszności Powstania, a później do partyzantki. Ale miłość do Władka trzyma ją przy nim. Myślę, że jako kobieta potrzebuje uwagi i adoracji, którą dostaje od „Wilka”. To normalne, że jej się to podoba. Dla Władka to też jest lekcja o ich związku.

…który jednak szczęśliwie przetrwa, bo para bierze ślub na zburzonych barykadach. To romantyczne przeżycie?

– Bardzo, ale w tamtych czasach chyba dość powszechne. Ludzie szybko zakochiwali się w sobie i od razu brali ślub. Nie wiedzieli, ile jeszcze czasu im zostało. Desperacko potrzebowali miłości.

Rola Rudej przyniosła Pani uznanie. Jak przejawia się sympatia widzów dla tej postaci?

– Dostaję wiele listów i podziękowań, które dowodzą, że ludzie „kupili” nasz wątek. Myślę, że z Jasiem Wieczorkowskim stworzyliśmy fajną relację na ekranie, staraliśmy się być wiarygodni i życiowi. Ruda i Władek przeszli wszystkie etapy związku, trudne i piękne momenty, co ich scaliło i utwierdziło w uczuciach.

To już ostatni sezon „Czasu honoru”. Co w Pani życie wniósł udział w tym przedsięwzięciu?

– Zbliżył mnie do czasów wojny i okupacji, przez sześć lat dostarczył wielu refleksji na ten temat, nabrałam wielkiego szacunku do historii. Miałam zaszczyt spotkać na planie wspaniałych ludzi oraz świetnych aktorów. Mogłam zbudować postać, którą darzę wielką sympatią, a granie jej to była niezapomniana przygoda.

Rozmawiała JOLANTA MAJEWSKA-MACHAJ

Tele Tydzień

Zobacz również

  • Świetna wiadomość dla wielbicieli „Czasu honoru”, zwłaszcza tych, którzy nie widzieli wszystkich odcinków 7. serii. Dwójka przypomni burzliwe losy bohaterów rozgrywające się w trakcie Powstania... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.